czwartek, 24 stycznia 2013

Prolog

Obudziło mnie lekkie stukanie deszczu o parapet. Spojrzałam na budzik i zamrugałam. 7:00. Pierwszy dzień, ostatniego roku w tej szkole. Ostatniego roku z Pijawką. Ostatniego roku z moją szafką.
Bez Maksa będzie ciężko, wiedziałam to. Na szczęście wiedziałam, że niektóre wilki będą obecne w szkole. Jak Adrienne czy Mark. Ale jest jeszcze zła tego strona. Aki. On za to, odkąd dowiedział się, że to Ivette była wtyczką stał się jeszcze bardziej opryskliwy. Jeśli to w ogóle mogło być możliwe.
A ja stałam się jego najczęstszą ofiarą najpodlejszego humorku. Uch, jak miło. Od razu bardzo zechciało mi się wstać. Popatrzyłam na budzik, z niesmakiem. Musiałam wstać. Za chwilę mama wkroczy do pokoju. Hm.. Dziś na śniadanie bekon, to jest jakiś plus. Niechętnie zwlokłam się z łóżka i ubrałam się w poszykowane wczorajszego wieczoru ciuchy. Spojrzałam w lustro i żeby dodać sobie otuchy uśmiechnęłam się. Zeszłam na śniadanie, burknęłam coś do rodziców i słysząc znajomy warkot motoru, wybiegłam z domu, żegnając się ze Swetrem.
Sweter to mój pies. Wiem, dość dziwne imię, ale mój kumpel, jeśli można tak nazwać chłopaka zaciętego wroga, nazwał swojego psa Musztarda.
Wyszłam przed dom i zobaczyłam go. Mojego boga. Dobra, bez przesady. Ale, no cóż, tak się poczułam. Max spojrzał na mnie i uśmiechnął się łobuzersko z motocyklu. Deszcz zmoczył mu jego złociste włosy.
-Cześć wilczku. Co słychać?-zapytał jakby nie widział mnie kilka godzin temu. No cóż, tak to jest jak się mieszka koło swojego chłopaka. Widzę w tym same plusy, za to moja mama niekoniecznie.
-Dobrze, oprócz tego, że będę musiała uciekać przed Pijawką, by wpaść w sidła przygnębionego i wściekłego Akiego.- powiedziałam, siadając za nim.
-Lepsze to niż być wykorzystywana przez Instytut.- powiedział Max, wzruszając ramionami i odpalając motor. Dobrze mu mówić, sam nie musiał chodzić do szkoły, bo już ją skończył, a poza tym Instytut był już przeszłością. Prawda?
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz